„Wisła sprawia, że powietrze w Kazimierzu jest czyste i widoczność wspaniała. Pochłania kurz, pył i działa jak pryzmat dla promieni słonecznych. Wszystkie kontury w tym oświetleniu – rysują się wyraziście i odrębnie. Ponadto błękitna mgiełka, która się nad rzeką unosi w dni słoneczne i rozprzestrzenia szeroko ponad brzegami – nadaje pejzażowi specyficzny, pastelowy koloryt, nigdzie indziej nie spotykany” (Konrad Bielski „Spotkania z Kazimierzem”).

To tylko jeden z całej palety powodów, który sprawił, że Tadeusz Pruszkowski, rektor warszawskiej ASP zakochał się w tym maleńkim miasteczku, wybudował dom z wielką pracownią, organizował plenery. Wraz z Antonim Michalakiem spowodowali, że Kazimierz stał się Mekką malarzy i źródłem inspiracji dla artystów wszelkiej maści jak Maria Kuncewiczowa, Grzegorz Ciechowski, Romuald Lipko, Edmund John czy Daniel Olbrychski.

W 1926 r. z inicjatywy prof. Pruszkowskiego powstał w Kazimierzu film pt. „Szczęśliwy wisielec, czyli Kalifornia w Polsce”. W końcu nawet samego Króla Kazimierza Wielkiego urzekła ta Kazimiersko – Kalifornijska aura, o czym świadczą ruiny jego zamku, dumnie spoglądające na miasto ze wzgórza pod Basztą…

 

W Kazimierzu czas zwalnia a człowiek staje się spokojniejszy, weselszy, wrażliwszy. Mózg zaczyna nadawać na innych falach – falach Kazimiernikejszyn. Nie ma się czemu dziwić, skoro nawet tutejszy Park Krajobrazowy ukształtowaniem terenu przypomina korę mózgową.

Malownicze wąwozy, kilometrami wiją się po całej okolicy, obłędnie rozwidlają pośród dzikich gęstwin, baśniowych sadów i magicznych łąk. Co chwilę zmieniający się krajobraz sprawia, że można tu wędrować godzinami. Jest to też idealne miejsce na wycieczki rowerowe.

Najbardziej Kalifornijskim miejscem jest jednak plaża. Kiedy Wisła opada, odsłania piaskowo – złote połacie. Widok stąd na okalające pagóry i miasteczko jest oszałamiający a rozległe ciepłe płycizny to istny raj dla miłośników skimboardingu.

Po pełnym przygód i doznań, przyrodniczo – rekreacyjnym dniu trzeba koniecznie zajrzeć na Ryneczek. Tam, pośród kolorowych galerii i gwarnych knajpek wypada wdać się z mieszkańcami w żarliwe i nieraz żartobliwe dysputy o sztuce, filozofii czy lokalnych legendach, ponieważ „lubi radego ludu ten spend Kazimierski WISŁEJLEND”

autor: Sylwester Doraczyński

autor: Sylwester Doraczyński